nowonarodzony operator, zdjecie javier-de-la-maza@unsplash.com, CC-0
LFX

Operatorem się nie rodzisz. Operatorem się stajesz.

Może to dziwnie zabrzmi, ale o siłach specjalnych w realnym znaczeniu usłyszałem dzięki grze komputerowej. W 1998 roku, dzięki „Tom Clancy’s Rainbow Six”. Grając w tę grę zainteresowałem się książkami Toma Clancy’ego, a także tematyką sił specjalnych i współczesnego pola walki. A były to czasy, gdy o GROMie jeszcze mało kto w Polsce pisał. Piszę o tym, bo w kontekście bloga ciągle aktualne jest hasło reklamowe wspomnianej przeze mnie gry, które mocno zapadło mi w pamięć: „The solider isn’t born. He’s made”.

Polski wydawca przetłumaczył hasło na „Żołnierzem się zostaje. Nie rodzi”. Może dzięki inwersji i zmianie trybu z biernego na aktywny taka forma bardziej pasuje do tego, o czym będę pisał.

Czasy, gdy w dokumentach widniała rubryka „pochodzenie społeczne” już minęły. Ale widzę, że rubryka taka pozostała w głowach wielu osób. Niestety, coraz częściej spotykam mężczyzn przekonanych, że nie mogą już nic zmienić w swoim życiu. Że to, co dotychczas osiągnęli całkowicie ich zdeterminowało i zamknęło im drogę do innych sukcesów. Nie potrafią zacząć nowych życiowych projektów. Bardzo często, gdy doradzam takim osobom, słyszę że nie rozumiem sytuacji, że u mnie to zupełnie inaczej wygląda więc łatwo mi mówić, że to nie jest takie proste, jak się wydaje. Każdy, kto chce wypracować w sobie mentalność operatora, powinien wyeliminować taki sposób myślenia ze swojej głowy.

Operatorem się stajesz. Z dnia na dzień, zarówno przy wielkich, jak i zupełnie prostych i codziennych czynnościach. Przypominaj sobie o tym zawsze, kiedy osiągasz sukces lub ponosisz porażkę.

Wydaje mi się, że wielu facetów zatrzymuje swój rozwój po pierwszych „dorosłych” sukcesach – dość daleko od potencjalnego maksimum, do którego mogliby dojść. Zwykle pierwsze sukcesy odnosimy w środowisku, w którym się urodziliśmy: pierwsze kroki, słowa, zdawanie do następnych klas, kończenie pierwszych szkół. Niestety, wielu mężczyzn pozwala na to, aby te pierwsze sukcesy społeczne i zawodowe wybierane przez innych. Idą na takie studia, jakie wybrali ich rodzice, znajdują pracę taką, żeby spełnić ich (a potem żony) oczekiwania, interesują się cały czas tym, co w podstawówce, uważają, że po skończeniu studiów umieją już wystarczająco dużo i nie muszą się uczyć… Patrząc na nich naprawdę mam wrażenie, że czują się całkowicie zdeterminowani przez to, gdzie się urodzili i że chcą pozostać tacy, jacy się urodzili. Jeśli chcesz realizować duchowość operatora-paramedyka, musisz jeszcze przed osobistą selekcją podjąć jedną decyzję: wyjdę ponad to, gdzie się urodziłem.

zdjęcie: news.soc.mil

W momencie urodzenia dostajesz pewien potencjał genetyczny, który możesz wykorzystać. Każdy sukces, który osiągasz w czasie rozwijania się pokazuje, jak ten potencjał wykorzystałeś do tej pory. Operator różni się od większości mężczyzn tym, że po sukcesie będzie próbował sprawdzić, czy może pójść w swoim rozwoju jeszcze dalej.

Nikt nie urodził się operatorem. Musisz się nim dopiero zostać. Krok po kroku. Prawdziwy żołnierz przechodzi cały proces rekrutacyjny, kurs bazowy, kursy specjalistyczne i ćwiczy, ćwiczy, ćwiczy. Codziennie. Generał Petelicki wspomniał kiedyś, że do pełnego wyszkolenia operatora potrzeba około pięciu lat.

Nie oczekuj, że z dnia na dzień całkowicie się zmienisz i uda Ci się wdrożyć w pełni zasady bycia operatorem do Twojego życia. Daj sobie czas na dojście do celów, jakie sobie wyznaczasz. Wykorzystuj też każdą, nawet najdrobniejszą i najbardziej codzienną sytuację, aby w szerszym zakresie wcielać w swoje życie duchowość operatora. Oceniaj na bieżąco sytuację a będziesz widział, że idziesz w dobrym kierunku. Jeśli zauważysz, że coś jest nie tak – wróć do etapu planowania i nanieś odpowiednie poprawki.

Pewnie zdarzają się wśród Was osoby, które po przeczytaniu niektórych z moich wpisów też myślą, że to nie dla nich. Jeśli też czasem tak masz – zapisz sobie dużymi literami tytuł tego wpisu na kartce i wywieś w widocznym miejscu (albo wykorzystaj grafikę ilustrującą wpis jako tapetę w komputerze). Operatorem się stajesz. Z dnia na dzień, zarówno przy wielkich, jak i zupełnie prostych i codziennych czynnościach. Przypominaj sobie o tym zawsze, kiedy osiągasz sukces lub ponosisz porażkę.

Pierwszy problem z głowy – jeśli nie urodziłeś się operatorem, to jeszcze nic straconego. Problem drugi: jak się tym operatorem stać? Żeby poznać tę drogę, czytaj regularnie mojego bloga. Pomoże Ci w tym newsletter:

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych zgodnie z polityką prywatności w celu otrzymywania powiadomień o nowych wpisach i wydarzeniach związanych z blogiem. Nie będę Cię spamował. Będziesz mógł w każdej chwili zrezygnować z subskrypcji.
0 0 głosy
Ocena artykułu
1 Komentarz
Najnowsze
Najstarsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Marcin
Marcin
11 lata temu

Masz rację twierdząc, że trwałe zmiany dokonują się przez systematyczny wysiłek. Dotyczy to zresztą nie tylko postawy operatora. Podobną tezę stawiałem już w komentarzu do wpisu „Podstawa paramedyka”, w kontekście kursu pierwszej pomocy. Być może dzięki Twojemu blogowi część „osób” odnajdzie w sobie mężczyznę o jakim piszesz.

P.S.
Dzięki za wsparcie wtedy i za bieżące motywowanie.